Przygotowania do karnawałowego balu w większości dotyczą kobiet. Każda z nas chciałaby wyglądać rewelacyjnie i wyjątkowo. W tym szczególnym okresie na bardziej wytwornych balach królują długie suknie, na mniej oficjalnych przyjęciach bardziej połyskliwe i krótsze kreacje. Chcąc wyglądać jak modelka, która dopiero co opuściła wybieg znanego projektanta mamy dwa wyjścia. Pierwsze, to zainwestowanie sporej kwoty w sukienkę. W tym wypadku z całą pewnością wyróżnimy się z tłumu, ale warto taki zakup przemyśleć. Czy warto wydać kilka pensji na suknię, której prawdopodobnie już nigdy więcej nie włożymy? To dość ryzykowne. Drugi sposób jest tańszy, a przy okazji możemy wykazać się kreatywnością. Wystarczy przejrzeć, choćby w Internecie, pokazy kolekcji jesienno-zimowych naszych ulubionych kreatorów mody, wybrać projekt, który najbardziej przypadł nam do gustu, kupić materiał i zanieść go krawcowej. Tu możemy wprowadzać własne modyfikacje, a nasza kreacja będzie wyjątkowa i niepowtarzalna. No i szyta specjalnie dla nas, co oznacza że będzie świetnie dopasowana a co za tym idzie z pewnością wygodna i można będzie w niej przetańczyć całą noc.
Do sukienki należy dobrać dodatki. W karnawale króluje przepych, ale nie można się w nim zatracić. Spróbujmy zrobić to ze smakiem. Jeśli mamy cekinową sukienkę, starajmy się nie wkładać do niej błyszczących butów. Jeśli natomiast decydujemy się na klasyczną małą czarną spokojnie możemy zaszaleć i włożyć rzucającą się w oczy kolię, a do ręki wziąć zdobioną kopertówkę.
Makijaż i uczesanie powinny być również starannie przemyślane. W tym sezonie raczej polecam odważny makijaż i minimalistyczną fryzurę. Do mocno pomalowanych oczu możemy dokleić nawet sztuczne rzęsy. W końcu to karnawał! Kosmetyki dobierzmy tak, aby wytrwały na naszej twarzy przez całą noc. Do torebeczki wrzućmy puderniczkę, aby można było w każdej chwili dokonać drobnych poprawek. Włosy zostawmy w jak najbardziej naturalnym stanie, lub zwiążmy w koński ogon. Pamiętajmy, że wysoko upięte koki już dawno są demode!
Wystarczy tylko spryskać się wieczorowymi perfumami i takim sposobem kobieta jest już gotowa do wyjścia. A co do panów, oni też mogą zgłębić tajniki mody. Tym razem mody… alkoholowej! Skoro mała czarna spopularyzowana przez Coco Chanel do tej pory święci triumfy, to podobnie może być z drinkiem zaprezentowanym przez Giorgio Armaniego. Koktajl nosi nazwę Dolce Vita. Przez pewien czas można było go kupić w kawiarni Emporio Cafe, a do tej pory jego skład jest owiany tajemnicą. Istnieją jednak próby odtworzenia tego pysznego cuda. Oto jeden z przepisów:
1/4 całości świeżego soku z granatu
1/4 soku z różowego grejpfruta
jedna miarka wódki (w oryginalnym przepisie występuje francuska wódka Grey Goose)
1 łyżka stołowa Campari
Całość wymieszać w shakerze z kostkami lodu i przelać do wysokiego kieliszka.
Myślę, że to sprawiedliwy podział. Panie przed balem zajmują się kwestią odzieżową, mogą nawet pomóc partnerowi w doborze koszuli i krawata, za to panowie przygotowują aperitif. Na drinka zaprojektowanego przez Giorgio Armaniego spokojnie można zaprosić znajomych, a później wspólnie wybrać się na bal, który potrwa do białego rana. Dobrej zabawy!

Zgłoś błąd w artykule