Doradcy zawodowi podpowiadają, jak zadbać o właściwą prezentacje własnej osoby podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Jakich nie popełniać błędów, czego unikać i na co sie przygotować, żeby przekonać do siebie przyszłego szefa lub pracownika Działu Kadr.
Co jednak robić, zanim zdobędziemy wymarzoną posadę? Jak poradzić sobie np. z ewentualnymi wyrzutami, że skończyliśmy niewłaściwe studia, które – nawet podjęte i kontynuowane z pasją – okazują się mieć niewielką wartość rynkową? Co z faktem, że wakacje służyły do podróżowania, a nie do zdobywania doświadczenia zawodowego, które teraz doceniliby pracodawcy? Mimo że ten tekst nie zawiera prostych odpowiedzi na te pytania, to stanowi próbę ukazania, że czas – nie bójmy się tego słowa – bezrobocia nie musi być czasem straconym, spędzonym w smutku, żalu i poczuciu klęski czy beznadziei.
O relacji wnętrze – 'zewnętrze'
O tym, że należy szukać pracy, gdy się jej nie ma, nie trzeba nikogo przekonywać. Długotrwały wysiłek z tym związany, zwłaszcza jeśli nie przynosi efektów, powoduje zniechęcenie, wyczerpanie, przerażenie... Każdy może sporządzić własną listę. Nie warto jednak specjalnie się do niej przywiązywać, bo te stany – jak każde uczucia i doświadczenia – z czasem mijają. W trakcie bezrobocia trzeba być dla siebie dobrym i zadbać o siebie, począwszy od dosłownego znaczenia tego wyrażenia. Brak pracy, związane z nim nieraz mniej intensywne kontakty z innymi ludźmi, nie są powodem, by pozbawiać się np. przyjemności noszenia kolczyków czy zrobienia makijażu oczu. Wiadomo, że 'na bezrobociu' bywa ciężko. Nie warto jeszcze pogarszać swego stanu niemytymi włosami czy nakładaniem tych samych ciuchów cztery dni pod rząd. Zwłaszcza jeśli są czarne. Tak jak dobre doświadczenia sprawiają, że promieniejemy, tak nasz wygląd zewnętrzny oddziałuje na nasze uczucia i stan, w jakim jesteśmy. Czy nie lepiej, jeśli jest to pozytywny, a nie negatywny, wpływ? Ta sama zasada dotyczy także otoczenia – pokoju, klatki schodowej, dzielnicy. O ile na temat wyglądu tej ostatniej raczej nie mamy wiele do powiedzenia, to możemy przynajmniej zadbać o porządek w miejscu, gdzie spędzamy większość czasu.
O nas i o innych
Już nasze babcie wiedziały, że najlepszy na wszelkie troski jest ruch. W prawdzie nie sprawi, że problemy się rozwiążą, a – w naszym przypadku – praca sama się znajdzie. Ale taniec, jazda rowerem czy zwykły spacer pozwolą nam na odwrócenie uwagi od codziennych spraw, uwolnienie się od dręczących myśli i nabranie koniecznego dystansu. Skoncentrowani na wysiłku fizycznym przestaniemy może boleśnie analizować naszą sytuację. Jeśli jeszcze będziemy mogli podziwiać ciekawe widoki i zjawiska atmosferyczne – co nawet w mieście jest możliwe – to z pewnością nasz nastrój się poprawi.
Równie terapeutyczne są kontakty z innymi ludźmi – polecane rzecz jasna nie tylko bezrobotnym. Krótka rozmowa z pasażerem w autobusie lub osobą napotkaną w kolejce do kasy, wymiana uprzejmości z byłą nauczycielką albo sąsiadem wyprowadzającym psa mogą nam uświadomić banalną może prawdę, że na świecie nie jesteśmy sami. Koło nas toczy się życie, ludzie zmagają się z różnymi problemami, a życzliwe „wyjście z siebie” może korzystnie wpłynąć i na nasze samopoczucie, i na ich. Przecież nawet przelotne doświadczenie czyjejś obecności wzmacnia nas psychicznie. Nie wspominając o szczerej rozmowie z bliską nam osobą, która gotowa jest cierpliwie nas wysłuchać.
Lista sposobów, jak sensownie przetrwać czas bezrobocia, jest długa i nie kończy się na wymienionych propozycjach. Każdy musi odkryć sam dla siebie, co najbardziej mu pomaga w przeżywaniu kryzysów. W poszukiwaniu pracy może nam jeszcze towarzyszyć nadzieja, że wspomniani na początku doradcy zawodowi przetestowali swoje zalecenia na sobie i przekonali się o ich skuteczności.


Zgłoś błąd w artykule