Można zaopatrzyć się tam w rzeczy bezcenne aczkolwiek drogie sercu, począwszy od mebli, naczyń, książek, obrazów, kaset, sprzętów muzycznych, przez biżuterię, militaria tj. pociski, bagnety, po używaną odzież, kartki pocztowe, kufle, porcelanowe figurki, a nawet kapsle czy podkładki pod piwo. Pierwsze skojarzenie, które nasuwa się słysząc hasło targ staroci to antyki. Meble, sztuka, literatura, filatelistyka. Druga myśl - starocia, czyli rzeczy nikomu niepotrzebne, bezużyteczne.
Dla niektórych idea targu staroci pozostanie niezrozumiała, a wręcz abstrakcyjna. Bo kto ekscytuje się starymi kapslami, kuflami, zużytymi kartami telefonicznymi, nagrywanymi kasetami, starymi czasopismami czy zepsutymi zabawkami…? Jak wiadomo to, co dla jednych jest bezużyteczne dla drugich ma wartość. Targi staroci to targi z duszą.
Dlaczego kupujemy? Czasami po prostu dana rzecz nam się spodoba lub przywołuje miłe wspomnienia, niektórzy kupują dla chęci zysku, wśród nich są także kolekcjonerzy, dla których liczy się sam fakt, że dana rzecz jest wiekowa. Dlaczego warto wybrać się na tego typu targ? Cóż, można odnaleźć tam przepiękne dodatki, biżuterię, odzież, nakrycia głowy, po torebki i rękawiczki. To skarbnica, z której wyjdziemy z łupem niepowtarzalnym żeby nie powiedzieć historycznym. Największe i najstarsze targi staroci nazywane bardzo często „pchlimi targami” organizowane są w Warszawie, we Wrocławiu i w Bytomiu.
„Otaczanie się starociami to takie krople na współczesność”. Nawiązując do staroci, cenna wskazówka, ostatnio na strychu znalazłam bardzo stylową sukienkę i kilka wzorzystych koszul, których co po niektórzy obecnie bardzo mi zazdroszczą…

Zgłoś błąd w artykule