Magda (27l.) – Pod choinką stało wielkie pudło, na którym widniała karteczka z moim imieniem. Byłam zaskoczona, kiedy po jego otwarciu ukazało mi się kolejne pudełko, w nim kolejne i kolejne… W końcu dotarłam do malutkiego, w którym znajdował się mój pierścionek zaręczynowy. To był najcudowniejszy prezent, jaki otrzymałam.
Daniel (12l.) – To było 6 lat temu. Rodzice wiedzieli, że marzę o psie, ale ciągle mi powtarzali, że jestem za mały, aby się nim zajmować. No więc pogodziłem się z tym, że przez najbliższe kilka lat, pieska nie dostanę. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy jeszcze w tym samym roku, na święta otrzymałem czarnego labradorka. Jest moim najlepszym przyjacielem.
Teresa (51l.) – Kiedyś nie było w sklepach takiego wyboru jak teraz. Pamiętam, jak w ’78 roku zobaczyłam w gazecie u jakiejś piosenkarki czerwoną spódnicę. Tak mi się spodobała, że zapragnęłam mieć taka samą. Moja siostra, która uczyła się za krawcową, zdobyła czerwony sztruks i sama uszyła, by podarować mi ją w prezencie gwiazdkowym.
Liliana (45l.) – W zeszłym roku pod choinkę dostałam od córki książkę do nauki języka angielskiego. W pierwszej chwili pomyślałam „po co mi ona?”, ale zaraz po świętach zabrałam się za jej studiowanie i tak w kilka miesięcy nauczyłam się języka, że dziś bez problemu mogę dogadać się z moim irlandzkim zięciem i nie muszę prosić córki o pomoc w tłumaczeniu rozmowy.
Marek (60l.) – Najbardziej byłem zaskoczony z prezentu, jaki dostałem od żony. Był to zestaw haczyków. Jestem zapalonym wędkarzem, a moja żona nigdy nie lubiła, kiedy wyjeżdżałem na całą noc na wędkowanie, dlatego też było to niezwykle miłe, kiedy postanowiła sprawić mi taka niespodziankę.
Kamil (32l.) – Moim największym marzeniem jest podróż do Australii. Póki co, nie stać mnie na nią. Ale moja 4 – letnia córeczka chciała sprawić tacie radość, więc w prezencie podarowała mi kangura zrobionego z plasteliny i powiedziała „tatusiu, już niedługo zobaczysz go na żywo”. Był to najbardziej wzruszający prezent, jaki dostałem.
Kinga (19l.) – W zeszłym roku miałam spędzać święta sama z mamą, gdyż tata pracował za granicą. Było nam strasznie przykro, iż nie może być razem z nami. Długie rozmowy przez telefon i prezenty wysłane kurierem nie zastąpią bliskiej osoby przy wigilijnym stole. Kiedy miałyśmy zasiadać do kolacji, dostałam sms –a od taty z treścią „zaraz będę”. Pomyślałam, że to pomyłka, ale nie minęło 5 minut, jak w drzwiach wejściowych pojawiła się postać św. Mikołaja, pod którą ukrywał się mój tato. To był najpiękniejszy prezent, jaki mogłyśmy dostać.
Z wyborem prezentu wcale nie jest taki problem, jakby się mogło wydawać. Należy przede wszystkim słuchać osoby, którą chcemy obdarować. To tak niewiele, a jak wiele radości możemy dać :)

Zgłoś błąd w artykule