Barcelona oddycha splendorem i artyzmem. Zdecydowanie jest jednym z najpiękniejszych miast Europy, stale budząca pożądanie przez milionów Europejczyków i nie tylko. Każdy chce odkryć tajemnicę Barcelony na swój sposób. Sam się przekonać czym ona właściwie jest. Czy tylko miastem usłanym mozaikami i nieprzeciętnymi budowlami czy rzeczywiście posiada tego niezwykłego ducha, którego można szczerze pokochać.
Tuż po przyjeździe, siedząc w jednej z licznych restauracji w samym centrum Barcelony można się oprzeć wrażeniu, że kelnerzy są niezwykle podobni do samego Antonio Banderasa, co zdecydowanie zwiększa apetyt (szczególnie płci żeńskiej) do dalszego zwiedzania stolicy Katalonii i głębszego poznania samych Katalończyków. Oni sami, jak na prawdziwych Hiszpanów przystało, są bardzo otwarci, eksponują swoje zalety, ale i nie wstydzą się swoich wad, które jednak przeważają przy pierwszym poznaniu. Właśnie ta spontaniczność pomieszana z beztroską, bezgraniczna tolerancja, pełna frywolka, czasami wręcz olewczy czy luzacki styl życia może odpychać a zarazem niesamowicie przyciągać ludzi, którzy właśnie w takim mieście widzą swój raj na ziemi.
Weekend jest dla Barcelończyków istnym świętem wolnym od pracy. Klimatyczne knajpy i kawiarnie są zapełnione przede wszystkim przez tutejszych. W weekend można oddychać prawdziwie hiszpańską, biesiadną atmosferą. Ulice i kluby w pełni należą do katalońskiej młodzieży. W każdym punkcie Barcelony można zaobserwować „bardzo dobrze” bawiącą się grupę młodych Hiszpanów. Natomiast to, jak miasto wygląda w niedzielny poranek można nazwać „pobojowiskiem”. Hiszpanie jak i pobudzeni atmosferą obcokrajowcy z reguły leżą ciurkiem na ulicy, opierając się o byle jaki słup czy kosz na śmieci. Hiszpanie zdecydowanie idą na całość jeżeli chodzi o zabawę. Nie krepują ich zdziwione miny czy po prostu szydercze uśmiechy zagranicznych gości. Po drodze można jeszcze spotkać parę kochającą się na ławce w parku w centrum miasta lub homoseksualną parę objętą namiętną pętlą miłości. Barcelończycy już od dawna żyją zasadą „nic co ludzkie nie jest mi obce”, więc takie widoki to chleb powszedni.
W tym prawie 2 milionowym mieście życie płynie trochę innym rytmem. Inaczej niż w Warszawie, gdzie ruch i pośpiech jest domeną naszej stolicy, w Barcelonie życie płynie o kilka skali spokojniej. Barcelończycy nie przemieszczają się tak gwałtownie. Są spokojni, mili, serdeczni. Poza tym linie metra pokrywające całe miasto są dużym ułatwieniem życia. Praktycznie do każdego punku w mieście dojeżdża się w parę minut nie przesiadając się przy tym później do tramwajów lub autobusów.
Niesamowity jest fakt, że piłka noża tak bardzo łączy Hiszpanów. FC Barcelona i Camp Nou jest jakby świątynią, świątynią sportu gdzie codziennie tysiące Hiszpanów oddaje hołd swoim bogom. Podczas wielkich sportowych imprez cała Barcelona tańczy wraz z ogromną, tańczącą i śpiewającą fontanną umiejscowioną tuż przy słynnym Muzeum Sztuki. Hiszpanie wtedy tak naprawdę nie kontrolują swoich emocji. Radość czy złość są emocjami, którymi Hiszpanie żyją, nie wstydzą się ich okazać, nie wstydzą się być hałaśliwi, temperamentni, spontaniczni. Ale za to właśnie kocha ich reszta świata.

Zgłoś błąd w artykule