Niestety obserwujesz, że nie jesteś zdolny do wykonania jakiegokolwiek sensownego działania. Świat wydaje ci się piekłem, dziełem potwora. Często latami powtarzająca się sytuacja stresowa nagle, niespodziewanie daje o sobie znać. Atakiem niczym nieuzasadnionego lęku, bólem głowy, poczuciem winy i osamotnienia, wściekłością, smutkiem .
Oczywiście maskujesz ten stan, bo nie wypada, bo powiedzą bo..
Niska w naszej społeczności jest tolerancja dla frustratów(jakby ich brakowało).
Wygrywa tzw teatralność, umiejętność kreowania siebie na człowieka zdecydowanego, doskonale dającego sobie radę z tzw stresem.I „demonki”zagladają nam przez ramię z szatańskim chichotem myśliwego.
Słyszysz , że masz wziąć się w garść , być dzielny itd.Oczekują , że zagrasz Etiudę Chopina połamanymi palcami.Dają ci rady najgorsze z możliwych zamiast słuchać cię słuchać ,słuchać ,po prostu być.
Rozpada się stereotyp , że dojrzały człowiek powinien radzić sobie w każdej sytuacji.A ty –tak dojrzały i sprawny-nagle przestajesz być Atlasem i spadasz wraz z twoim głazem aż do piekła bram.
Możesz zupełnie się „unieczynnić”(uprawiasz tzw sufitologię, zarastasz kłakami , śmierdzisz ,nie jesz i jak grabarz wykopujesz sobie coraz większy dół potocznie zwany depresją), możesz też nieskładnie być aktywnym , nierzadko też pogłebiając kryzys.Czyli i tak źle i tak niedobrze i co z tym dalej?
Włączasz telewizor i słyszysz o kryzysach postaw finansów , polityki a panienka z bilbordu przed twoim oknem patrzy i z uśmiechem maratończyka zachęca cię do działania.Ale.Sam nie dasz rady , to ułuda , musi być wsparcie.Stąd ta mnogość terapeutów , telefonów zaufania itp.I teraz możesz wykazać się siłą i przyznać , że potrzebujesz pomocy.Bo czas NIE leczy ran, zawsze potrzebna jest interwencja.Kryzys to po prostu część rzeczywistości każdego z nas, szansa na przepracowanie go z korzyścią dla siebie i swej samowiedzy.
Grecka etymologia słowa kryzys oznacza wybór, roztrzygnięcie.Jest to twój wybór dotyczący sterów twego życia.Ok.Sytuacja cię przerosła , masz zaburzenia równowagi wewnętrznej , nie wstydź cię , wszyscy to maja , masz do tego prawo.Kiepsko interpretujesz otoczenie i sytuację , bo wyolbrzymiasz lub negujesz.Nie licz na jedno dobre i szybkie rozwiązanie.Tzw szybkie antydepresanty mogą cię zagonić we wtórny kryzyś ,jakim jest np. alkoholizm.
Nie czekaj na cud , nie licz na upływ czasu ,nic nie rób na siłę , bo szkodzisz sobie dalej.Zwolnij, płacz …nawet wyj.
Zostawiam cię na tym etapie i nie podpowiem , co dalej.
Jesteśmy na rozstaju.Tak musi być, taka jest norma kryzysu.
Znajdę cię.



Zgłoś błąd w artykule