Mianowicie, oto maluje się przede mną nowa moda polska - galeriane życie polaków. Godzina 9:30. O dziesiątej otwarcie galerii. Mimo, iż sklepy wciąż zamknięte, shopingowcy już w środku, gotowi do startu. Nie zaczynają od sklepów - przecież wpadli tylko po pojedynczą rzecz: rękawiczki, buty, masło - to wszystko może poczekać. Przede wszystkim należy spotkać się ze znajomymi w jakimś "kawiarnio-korytarzu", wypić kawę za 15zł i zapalić. Czasem zaczynam myśleć, że to ja jestem jakiś dziwny, bo potrafię jeszcze w swoim domu zjeść śniadanie i wypić kawę.. Widocznie uwsteczniłem się trendowo.

Po niemal dwugodzinnym przesiadywaniu czas rozprostować kości i "obejrzeć" co dzisiaj w sklepach piszczy (bo przecież od wczoraj na pewno wiele się zmieniło). Rozpoczyna się maraton. Sklep za sklepem pogania kolejny sklep, sprzedawcy się uwijają, a to dopiero początek dnia. Nikt póki co nie kupuje - to czas na oglądanie, zakup odbędzie się ewentualnie 10 minut przed zamknięciem.

Mijają trzy godziny buszowania po sklepach, masło wciąż nie kupione, ale do zamknięcia jeszcze wiele czasu. Czas na obiad. Bo Polacy już nie potrafią zjeść rodzinnego obiadu w domu, w ciszy i spokoju. Modniej jest wtedy, gdy zabierzemy całą rodzinę do centrum handlowego na obiad. Obiad nie byle jaki! Na pewno smakuje lepiej, bo jest droższy - no i w restauracji. Generalnie opanowało nas przekonanie, że nie ma sensu jechać całą rodziną do domku na wsi, nad morze czy w góry - bo i po co? Prościej zapakować wszystkich w samochód, pokonać parę kilometrów i (jakby to modnie powiedzieć) "enjoy your time" w galerii (rzecz jasna handlowej, nie mylmy ze sztuką). Dalsza część dnia niczym szczególnym się już nie wyróżni. Nasze latorośle wbiegną do jednego i drugiego sklepu aby pograć na xboxie, my spędzimy czas w gronie znajomych bądź wydając horrendalne sumy na rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebujemy. Reasumując, ktoś się w tym wszystkim troszkę zatracił. Bo ja rozumiem, że są różne sposoby spędzania wolnego czasu, ale żeby hipermarket stał się częścią naszego życia? Większość z nas powinna przetrzeć oczy. Ludzie! Wyjdźmy na powietrze, złapmy trochę tlenu w płuca, od tego jeszcze nikt nie umarł. Był bym zapomniał - rzecz jasna, kończąc naszą galerianą podróż wyjdziemy obładowani torbami z zakupami, lecz bez naszego masełka..Eh i tak nikt nie jest głodny, więc obejdzie się bez kolacji.