W średniowieczu mianem kobiety idealnej okrzyknięto panie o smukłej sylwetce, śnieżnobiałej skórze oraz jasnych włosach. Póki co trend na białą skórę nie powrócił, wręcz przeciwnie pragniemy być opalone przez cały rok! Aby podtrzymać opaleniznę większość pań decyduje się na korzystanie z solarium. Na temat bezpieczeństwa sztucznego opalania jest jednak wiele niewiadomych. Warto zauważyć, iż dawka promieniowania UVA w wielu lampach wykorzystywanych w solariach jest conajmniej dwukrotnie wyższa niż zawartość promieni UVA w świetle słonecznym. Oznacza to, że dawka promieniowania UVA jaką otrzymujemy podczas jednej standardowej sesji opalającej równa się całodniowemu pobytowi na słońcu. Duże dawki promieni UV mogą powodować nie tylko szybsze starzenie naskórka, ale również zwiększać ryzyko zachorowań na choroby nowotworowe. Mamy więc świadomość, że częste wizyty w solarium są szkodliwe, mimo to chcemy być opalone nawet podczas zimy.
Ładnie opalone ciało można mieć nie tylko dzięki słońcu czy wizytom w solarium. Z pomocą odpowiedniego samoopalacza można uzyskać piękny efekt opalonej skóry bez narażania jej na niebezpieczeństwa. Przy zakupie kosmetyku warto pamiętać by wybrać ten, który opala stopniowo, tworząc na skórze złotą poświatę, zrezygnować zaś z tych które opalają przy jednorazowej aplikacji. Dzięki temu unikniemy powstawaniu na ciele widocznych plam oraz smug. Przed przystąpieniem do zastosowania samoopalacza trzeba odpowiednio przygotować skórę. Na szczęgólna uwagę zasługują tu łokcie oraz kolana. Dobrze sprawdzi się zwykły peeling do ciała, który usunie martwy naskórek na którym mógłby osadzić się nadmiar preparatu. Przed aplikacją kosmetyku dokładnie osuszamy skórę, nakładamy go bardzo starannie, kolistymi ruchami. Musi być rozprowadzony równomiernie i bez pośpiech, tak by nie ominąć żadnego miejsca. Należy pamietać by po nałożeniu samoopalacza dokładnie umyć dłonie.
Zgłoś błąd w artykule