Żyjemy w wielkich miastach, jesteśmy anonimowi i bywa czasem tak, iż nie znamy nawet własnego sąsiada, naprzeciwko którego mieszkamy „n” lat.
O ciężkim i dwuznacznym temacie „samotności w tłumie”, rozmawiałem z Panią Magdaleną Zientalską – psychologiem Pracowni Psychologicznej „Bliżej” w Poznaniu, trenerem I stopnia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.
Norbert Góra: Jakby Pani krótko zdefiniowała paradoksalne pojęcie "samotności w tłumie"?
Magdalena Zientalska: Poczucie osamotnienia spotęgowane obserwacją, że potencjalnych osób do kontaktu jest mnóstwo. Wszędzie przecież pełno ludzi: na ulicy, w sklepie, na stacji benzynowej, a i tak wielu z nich jest samotnych.
To rzeczywiście dość tragiczny paradoks. Trochę jak rozbitkowie na oceanie … wody wszędzie pełno, a oni umierają z pragnienia. Warto jednak pamiętać, że rozbitkowie nie mają zbyt wielu opcji poprawy swojej sytuacji. My mamy.
Norbert Góra: Czy taka sytuacja w ogóle powinna mieć miejsce w społeczeństwie obywatelskim, którego ponoć jesteśmy przykładem?
Magdalena Zientalska: Szczerze mówiąc nie bardzo widzę związek. Społeczeństwo obywatelskie wyznacza ramy dla działania zbiorowości, jest skupione na potrzebach wspólnoty. Nie gwarantuje braku problemów osobistych. Poza tym myślę, że rozważania nad tym, czy tak być powinno nie mają raczej sensu. Oczywiście idealną byłaby sytuacja, w której taki problem jak samotność w tłumie nie miałby miejsca. To jednak iluzja. Rzeczywistość konfrontuje nas z takim zjawiskiem. Nie należy się na nie obrażać, tylko przeciwdziałać.
Norbert Góra: Jakby Pani odniosła się do słów jednego z internautów o wykształceniu socjologicznym: "Panuje zasada - my home is my castle (wolne tłumaczenie – mój dom, moje królestwo). Gdyby tylko była możliwość to ludzie powstawialiby w wizjery karabiny"?
Magdalena Zientalska: No cóż, coś w tym jest. Atak jest odpowiedzią na poczucie zagrożenia. Najwyraźniej ludzie nie czują się bezpieczni i pewnie można mnożyć dowody na to, że mają podstawy, a przecież poczucie bezpieczeństwa to jedna z bardziej podstawowych potrzeb człowieka. Dziś nawet w zaciszu własnego domu napiera się na nas próbując wywrzeć wpływ, chociażby, za pomocą reklam telewizyjnych. �
Może to wyzwalać w ludziach chęć stawiania wyraźnych granic i dystansowania się – uważam, że czasem jest to bardzo przytomna i adekwatna postawa.
Należy jednak być uważnym na odgradzanie się i dystans w kontekście swoich relacji interpersonalnych. �
Dystansowanie się może być jakimś sposobem na zapewnianie sobie poczucia bezpieczeństwa. Gdy jestem sam, z nikim się nie kłócę, nikt mnie nie rani, nikt mnie nie wykorzystuje . To przecież plusy.
Jednak nie ma nic za darmo. Dystans pociąga za sobą też inne konsekwencje.
Może nikt mnie nie rani, ale też nikt nie pije ze mną rano kawy, nie pyta jak było w pracy. Warto zrobić sobie bilans zysków i strat zanim zamontuje się „karabin” przy drzwiach wejściowych.
Norbert Góra: Jak Pani ocenia dzisiaj polskie społeczeństwo? Stajemy się coraz gorsi? Może jednak nie?
Magdalena Zientalska: Chcę wierzyć, że stajemy się coraz lepsi. Będę mówiła o tym, co widzę z perspektywy mojej pracy.�
A widzę, że coraz więcej ludzi dba o siebie i swoich bliskich. Zgłaszają się na terapię, warsztaty psychologiczne, chcą coś zmieniać, chcą więcej rozumieć. Moim zdaniem to wyraz dużej odwagi.
Przyglądać się sobie to nie proste zadanie. Różne rzeczy można zobaczyć, czasami takie, na które nie mamy zgody. Mimo to ludzie coraz częściej podejmują ten trud. Chcą być bardziej szczęśliwi, chcą też tego dla ludzi ze swojego otoczenia. W moim odczuciu chcą żyć bardziej świadomie, to znaczy mieć większy wpływ na swoje życie, brać sprawy w swoje ręce. Taka postawa przekłada się nie tylko na życie osobiste. W toku tzw. pracy nad sobą, można odkryć w sobie pokłady przedsiębiorczości, twórczości, chęci dążenia do sukcesu. Myślę, że takie tendencje poprawiają kondycje naszego społeczeństwa. Życzyłabym ich sobie jak najwięcej.
Norbert Góra: Z tego co Pani piszę, można chyba wywnioskować, że nie grozi nam upadek taki, jaki wieszczą socjologowie?
Magdalena Zientalska: Nie wiem jak dobrze odpowiedzieć na to pytanie. Nie chcę wdawać się w spór ani się wymądrzać. Nie będę wydawać sądów. Staram się dobrze wykonywać swoją pracę. To moja cegiełka na rzecz społeczeństwa. Jak każdy dołoży swoją, to może przetrwamy (śmiech).
Norbert Góra: Dziękuje serdecznie za wywiad.
Magdalena Zientalska: Ja również.



Zgłoś błąd w artykule