Właściwie nie odpowiedziałam mu na to pytanie – w każdym razie nie od razu. Z pozoru głupie, właściwie bez znaczenia. Ale z drugiej strony czy kumpel nie spytał o dość istotny od paru dobrych sezonów element naszej garderoby?

Pamiętam jak jakieś pięć lat temu na dworcu w Poznaniu zobaczyłam pewną damę w bardzo kobiecej, wręcz seksownej zwiewnej sukience na guziki. Do tego słomkowe koturny. I legginsy za kolano. To chyba był pierwszy raz kiedy zwróciłam uwagę na lansowaną już jakiś czas w pismach kobiecych modę. Pomyślałam wtedy, że to musi być silna i odważna laska. Pośród moich ówczesnych towarzyszy drogi rozpoczęła się dyskusja na temat figury wspomnianej pani oraz tego, że właściwie taki strój, szczególnie ze względu na getry wręcz wymaga mocno nienagannej sylwetki. Nie podobał mi się ten strój, a legginsy wydały mi się jakąś zbędną fanaberią. Dwa lata później miałam już cztery pary. Czy rzeczywiście pytanie kumpla było bez sensu?

Przypomniałam sobie co nosiłam przez ostatni tydzień: poniedziałek- t-shirt, spódnica przed kolano i legginsy. Dzień był dość ciepły, więc obyło się bez sweterka. We wtorek padało. W związku z tym najlepsze okazały się beżowe bojówki, które zawsze nosze podwinięte. Słoneczna środa pozwoliła założyć moją ulubioną sukienkę w kwiatki, lekka, zwiewna i krótka – idealna na upały. Ale za krótka by nosić ją samą – legginsy były „jak znalazł”. Czwartkowe popołudnie jako, że dawno zaplanowane ze znajomymi skłoniło do założenia koszuli, szortów i legginsów – w końcu tyle godzin poza domem, a jeśli zrobiłoby się chłodniej? W piątek jak przystało na tygodnia koniec i początek nocne szaleństwo – podkoszulek, kolorowa mini i czarne getry wydały mi się najlepszym zestawem. Sobotę spędziłam w piżamie, natomiast niedziele w koktajlowej kiecce na chrzcinach dziecka kuzynki. Siedem różnych zestawów – w czterech jednym ze składników były ONE. Może to zbieg okoliczności, może popadam w paranoje po pytaniu znajomego?

Zaczęłam się rozglądać po ulicach. 15 minut i dwadzieścia lasek w czarnych getrach. Nastolatki chyba lubią łączyć je z kolorowymi mini. Nieco starsze, ale wciąż młode kobiety najczęściej dobierały je do tunik w kolorach fuksji, trawiastej zieleni, czy chabrowych sukienek. Zauważyłam też, że niezłe branie mają w stroju do biura. Ołówkowa spódnica, mały żakiecik i niewysoki obcas prezentowały się z NIMI równie dobrze.

Tak - najczęściej wybierały kolor czarny. Kolorowe zdarzały się dość rzadko. Już jakiś czas temu nauczyłam się zresztą, że w sezonie letnim nie warto wybierać się po NIE do H&M- u, w każdym razie nie po ten kolor. Ale zaraz posądzać kobiety o masowe chodzenie na pogrzeby?

Lato z założenia ciepłe od paru lat w Polsce bywa dość niesforne. Dzień zaczyna się chłodnym powiewem, a potem jak w kalejdoskopie – do południa ulewa, w południe z nieba leje się żar, wieczór ciepły, zwieńczony zimną nocą. Nie tak dawno jeszcze tak bardzo modne spodnie typu rurki mogą się nie sprawdzić – zarówno w deszczu jak i pełnym słońcu przyklejają się do ud. Szerokie dżinsy z kolei pod naporem deszczówki stają się okropnie ciężkie. W upalny dzień nie pasują do zwiewnej tuniki. Lniane szarawary są dość praktyczne ale w końcu kiedy jak nie latem pokazywać nogi?

Jak przystało na każdą kobietę – tu rodzi się problem kompleksu. Czemu nie miałby być na punkcie nóg? Ba! Często właśnie na ich punkcie jest. A to niekształtne, grube albo zbyt chude łydki, kościste i wystające kolana, albo zbyt umięśnione, ewentualnie niewiele różniące się od łydki uda. I jeszcze to przeklęte golenie. Zimą schowam te swoje przywary w grubych rajstopach, wysokich oficerkach. Latem idealne są ONE. W zależności od odkrytego mankamentu mogę je nosić tak by ledwie zakrywały kolano, łamały łydkę w połowie, albo czyniły moją nogę czarną aż do kostki. Ba – mogę nawet ją zakryć przez odmianę legginsów naciąganych aż po pięty. Czy te kalesonki nie są wspaniałe? Nieogolona noga czy blizna na kolanie dzięki nim nie odwiedzie mnie od założenia ulubionej spódniczki.

Mocno zaintrygowana tematem czarnych kaleson zapytałam o nie wśród damskiej części moich znajomych. Zwróciły moją uwagę na jeszcze jeden w sumie praktyczny czynnik. Wiele z nich powiedziało, że lubi spódnice mini czy krótkie sukienki, ale niejednokrotnie mają opór żeby je założyć bo czują się „jakoś tak nago”. „Kiedy do tej mini zakładam legginsy to, mimo że moje udo jest równie silnie odkryte to jednak jakoś je ukrywam a kiedy idę ulicą to dziwne wrażenie za krótkiej spódniczki ginie”. Getry są boskie!

Lato - czas urlopów i tym samym wyjazdów. Czy nie zgodzi się ze mną każda kobieta, że wakacje owszem – sama przyjemność, ale pakowanie – udręka! Które buty wybrać pośród 5 par letnich klapek, który sweter będzie najlepszy na wszystkie z planowanych i tym bardziej niezaplanowanych wyjść podczas urlopu? Które spodnie będą najbardziej stosowne? Na plażę poza kostiumem potrzebna tunika. W sumie nieźle sprawdziłaby się też na wieczornym spacerze, ale jak pogoda nie dopisze… Tak, do niej mogę założyć legginsy, zresztą świetnie sprawdzą się też z musztardową lambadówką albo z szortami, które w dzień założę do gry w siatkówkę a wieczorem z lejącym topem będą idealne na wyjście do klubu. Postanowione – jedna para spodni i na to konto 3 pary klapek – w końcu one zajmują mniej miejsca niż dżinsy, a legginsy w walizce będą właściwie niezauważalne. W szufladzie mam czarne, zielone i fioletowe. Biorę czarne - będą pasowały do każdej innej spakowanej rzeczy. Uwielbiam je.

Wygoda , wygodą, ale nie byłabym prawdziwą kobietą gdybym ich zalety tłumaczyła tylko nią. Nie od dziś wiadomo, że to co dla kobiety istotne to zwracający uwagę modny look. Co jest modne w tym sezonie? Co mogę jeszcze wykorzystać z poprzedniego? Właściwie od ponad dwóch lat nosimy się w stylu lat 80-tych. Marynarki z szerokimi ramionami, łudząco podobne do tych, w których oglądamy nasze mamy na zdjęciach sprzed 20-tu lat są cały czas na topie. Spodnie z krojem poszerzającym biodra, czemu nie. Był czas kiedy patrzyłam na te fotografie i zastanawiałam się jak moja mama mogła się tak ubierać. Dziś uwielbiam ten krój – zresztą dla mnie jako, że matka natura nie obdarzyła mnie szerokimi biodrami te spodnie są genialne. W albumie znalazłam jeszcze jeden dowód na wielki comeback mody lat 80-tych. Już nie moja mama a ja stoję dumna w spódnicy w wzory rodem z safari i połyskliwych legginsach do kostki. Czasem wzorując się na zgrabnych instruktorkach aerobiku z programu „kawa czy herbata” zakładałam do nich długie skarpety, które następnie marszczyłam nad tenisówkami.

Co widzę dziś na ulicach – dwa- trzy lata temu legginsy lekko prześwitujące- jak rajstopy, rok później już nieco grubsze, dziś nosimy wszystkie odmiany – włącznie z tymi mocno połyskliwymi z bardzo dużą zawartością lycry- właściwie takie same jak te które nosiły panie na aerobiku. Ale my zakładamy je nie tylko na salę treningową. Wieczorem jak i w południe, w deszczu i w upale. I tylko ktoś taki jak mój kumpel – osoba totalnie modą niezainteresowana może stwierdzić, że noszenie legginsów w upał jest lekko bezmyślne. Kobieta chcąca być na topie nie zawaha się przed ich założeniem w trzydziestostopniowy upał i nie posądzi innej podobnie ubranej o modową wpadkę.

Tam gdzie zaczyna się moda kończy się praktyka, a to co widzimy dziś na ulicach oraz historia stroju jest tego najlepszym dowodem. Zwróćmy uwagę chociażby na gorset. Kiedy pojawił się w XIV wieku był jeszcze dość luźny. Z czasem zaczęto go zacieśniać i wydłużać po to by na przełomie XIX i XX wieku przybrał formę pancerza spłaszczającego biust, deformującego narządy wewnętrzne i zniekształcającego żebra. Ale trudno – w ówczesnych czasach kobietom dopiero zaczęło przychodzić do głowy, że mogą być czymś więcej niż ozdobą mężczyzny. Jako, że właściwie do przełomu wieków były głownie tą ozdobą, jedną z ich ról właśnie było dbać o swój wygląd i zachwycać. A zachwycały panie zgrabne, szczupłe, smukłe. Niestety nie wszystkie były szczęśliwymi posiadaczkami takiej sylwetki. Jako, że sport nie był w tamtych czasach sposobem rozrywki godnym eleganckiej damy gorset okazał się rozwiązaniem idealnym. Kaprysy mody dawno już dawały o sobie znać. Bez względu na utrudnienia w ruchu, deformacje ciała, problemy z oddychaniem kobiety dzień w dzień zakładały pancerz by wyglądać ładnie i modnie. Może jakiś medyk dziś wysnuł by teorię na temat tego jak nasze nogi się męczą latem w tych kalesonkach. Podobnie na początku XX wieku służba zdrowia zaczęła masowo krytykować obcisłe pancerze – ale moda jest modą. Rezygnacja z nowinki następuje tylko wówczas gdy pojawia się ciekawa, świeża alternatywa. Na początku XX wieku dała ją Coco Chanel lansując sylwetkę bez wyraźnie zarysowanej talii, suknie luźno opadające na ciele. Co będzie alternatywą dla legginsów? Tego jeszcze nie wiemy – alternatywy brak. Na razie pojawiają się tylko coraz to ciekawsze wariacje na ich temat.

Moda jest zarzuceniem obyczaju, czy nie jest więc manifestem wolności i zabawy? Czy nie daje nam możliwości nosić tego co nam się żywnie podoba? Te obcisłe kalesony jeszcze nie tak dawno zarezerwowane tylko na niepogodę i ukryte pod spodniami są jak manifest tego. Były elementem bielizny. Dziś nosimy je przez cały dzień, pozwalając sobie nawet na krótki topik nie bacząc na mocno opiętą w getrach odkrytą pupę. Im więcej możliwości tym lepiej.

Ale czemu mu tak przeszkadza ten kolor?

Czy zestawiony z innymi kolorami nie prezentuje się ciekawie? Siła kontrastu w stroju jest magią, a beż czy pudrowy róż zestawiony z czarnym często dopiero wtedy nabiera właściwego smaku. Ale na tym chyba rzeczywiście lepiej znają się babki, natomiast jeśli chodzi o mężczyzn – wiedze tę mają tylko „nieliczni wybrani” jak projektanci czy styliści.

Czy czarne legginsy sprawiają, że wszystkie wyglądamy jakbyśmy szły na pogrzeb? Buntuję się nie zgadzam, zgłaszam sprzeciw! Przeżywają swój renesans i dopóki kobiety je noszące będą tak zgrabnie czynić wariacje na ich temat niech renesans trwa. Kolorowe czy te czarne – czynią nasz ubiór ciekawym i wesołym. Nastrój pogrzebu – nigdy w życiu!

Chyba powinnam potraktować kumpla jako totalnego laika w kwestii mody. Cóż na szczęście jest facetem. Nie od dziś wiadomo, że kobiety stroją się… dla innych kobiet. Kto lepiej niż one jest w stanie docenić ciekawą stylizację koleżanki. Inna sprawa, że odpowiednio dopasowana długość i czarny kolor może uczynić nasze nogi naprawdę atrakcyjnymi. Poza tym w końcu to co zakryte zdaję się najbardziej kusić i przyciągać uwagę.

Podobno mężczyźni zwracają uwagę na kształty i buzię. Myślę, że we właściwym momencie kolega będzie wiedział co zrobić z legginsami damy.