Niestety należę do tych osób, którym skóra podczas choroby sprawie wyjątkowo dużo problemów. Ogólnie cerę mam, patrząc z daleka, bezproblemową, jednak w chwili obecnej nie spisuje się ona najlepiej.

Jeżeli nie mamy siły wstać z łóżka, to oczywiście o twarzy nie będziemy pamiętać, dopiero po czasie możemy odczuć bolesne skutki. W moim przypadku zwykły krem czy olejki nawilżające nie wystarczyły.

Co może pomóc naszej skórze?

Picie dużej ilości płynów. Jest to oczywiście główne zalecenie przy większości chorób, więc nie trzeba tego punktu tłumaczyć. Nawilżona od wewnątrz skóra wygląda dużo lepiej, może nawet nie trzeba będzie stosować nic dodatkowo.

Olej z wiesiołka (obecnie stosuję taki połączony z wyciągiem z czosnku, przy okazji dobrze działa na odporność). Można go dostać w aptece, ja stosuję kapsułki, połykam albo rozgryzam (tylko te z samym wiesiołkiem - nawilżają gardło). W podobny sposób działa rozgryzanie kapsułek A+E.

Maść z witaminą A – na przesuszone miejsca. Ja stosuję taką: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=40842. Można ją dostać w aptece, kosztuje około 3 zł. Duże jej ilości nakładam w okolicy nosa i wszędzie tam, gdzie podrażniam sobie skórę chusteczkami do nosa.

Krem do pielęgnacji skóry naczynkowej. Ja stosuję Pelethrokrem: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=59946. Kupiłam go za 10zł w aptece. Od ciągłego wycierania nosa bardzo popękały mi naczynka, krem pomaga je rozjaśnić. Normalnie stosuję go na policzki i faktycznie pomaga na zaczerwienienia, można go nawet używać pod makijaż.

Coś na niedoskonałości. Ja używam kremu Himalaya Herbals, o którym pisałam tutaj: http://grocrafty.pl/wielofunkcyjny-krem-hh/. Podczas choroby wyskakują mi jakieś dziwne podskórne gule i plamy, krem pomaga je podleczyć w kilka godzin. Stosuję go także na całą twarz.

Maseczki nawilżające. Ja używam rozjaśniającej Tony Moly pomidorowej: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=54809. Wspaniale nawilża i zwęża pory, jest trudno dostępna i raczej droga, więc możemy użyć do tego celu innej maseczki lub nawet jogurtu naturalnego (możemy dodać miodu).

Choroba jest doskonałą okazją do przerwy od makijażu, więc możemy wykorzystać ten czas na regenerację. Oczywiście najbardziej bym chciała w 100% odpocząć od kosmetyków, jednak cera tak pogorszyła mi się przez te kilka dni, że musiałam zadziałać intensywniej, żeby nie straszyć nikogo w Święta.