W tym tekście
  1. Populacja singli
  2. Skazani na samotność?
  3. Wolność, swoboda, brak zobowiązań

Wydaje się, że w świecie, w którym liczą się przede wszystkim wykształcenie, prestiżowy zawód oraz status ekonomiczny i społeczny, na poszukiwanie miłości często nie starcza już ani czasu ani też energii.

Populacja singli

Z roku na rok przybywa osób, które decydują się wieść życie w pojedynkę. Można to zaobserwować nie tylko wśród ludzi w średnim wieku, po przejściach (np. rozwiedzionych, owdowiałych), lecz także, co ciekawe – studentów i absolwentów wyższych uczelni. Dlaczego tak się dzieje? Co sprawia, że młode osoby coraz dołączają do grona singli?

– W moim przypadku to właściwie samo tak wyszło – mówi Magda, studentka jednej z warszawskiej uczelni. – W liceum nie miałam żadnych poważniejszych związków, skupiałam się na nauce, jedyne na czym mi wtedy zależało, to zdać dobrze maturę i wyjechać do studia do stolicy. I udało się. A potem… uczelnia, praca, obowiązki, wyjazdy do domu, nie ma czasu, żeby gdzieś wyjść, kogoś poznać. Nie twierdzę, że nie chciałabym z kimś się związać, zbudować czegoś trwałego…choć póki co jest mi dobrze, tak jak jest… choć pewnie zawsze może być lepiej.

Skazani na samotność?

Zatem to splot życiowych okoliczności, obciążenie codziennymi sprawami i konieczność twardego stąpania po ziemi niejako determinują to, że odsetek „nieparzystych” jest coraz większy?

Zdaniem Agnieszki, tegorocznej absolwentki uniwersytetu, bycie singlem to tylko i wyłącznie kwestia wyboru. – Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak samotność z konieczności, przynajmniej jeśli chodzi o młodych ludzi. Jeśli ktoś chce mieć partnera, być w związku, to wystarczy odrobinę się otworzyć i wyjść z domu. Jest tyle okazji, żeby zawrzeć nowe znajomości, poznać kogoś ciekawego. Przecież nikt nie mówi o tym, aby od razu szukać męża czy żony (śmiech).

Czy jednak wszystkie osoby stanu wolnego mają równe szanse na to, aby z łatwością znaleźć przyszłego partnera? Jak twierdzi Klaudia, studentka psychologii, można wskazać na grupę, której trudniej jest spotkać wymarzonego towarzysza życia. – Obserwując swoich znajomych i przyjaciół, dochodzę do wniosku, że to kobiety mają gorzej, zwłaszcza te wykształcone, ambitne, które wiedzą, czego chcą od życia i nie boją się o tym mówić. Po pierwsze, mężczyźni boją się takich dziewczyn – silnych, niezależnych, z własnym zdaniem. A po drugie, współczesne kobiety zaczynają stawiać pewne wymagania, mają konkretne oczekiwania w stosunku do potencjalnego partnera. W efekcie, gdy okazuje się, że takich „egzemplarzy” na rynku nie ma albo że są już niestety zajęci, po prostu postanawiają żyć same.

Wolność, swoboda, brak zobowiązań

Warto zaznaczyć, że bycie singlem nie jest dziś postrzegane jedynie przez pryzmat szarych i ponurych barw. Wręcz przeciwnie, wielu młodych ludzi ceni sobie ten stan, co więcej, jest w stanie wymienić szereg jego zalet i korzyści. Piotr, student uczelni technicznej, uważa, że bycie „wolnym ptakiem” ma wiele dobrych stron. – Gdy jesteś w związku, zawsze musisz się liczyć z tym, co myśli i czuje druga osoba, czasem musisz z czegoś zrezygnować, coś poświęcić. Natomiast jeśli chodzi o singla, to myślę, że ma on dużo większą swobodę, przede wszystkim nie jest od nikogo zależny, sam może podejmować ważne decyzje, nie martwiąc się o to, że komuś się to nie spodoba… Samemu jest się za wszystko odpowiedzialnym i samemu ponosi się konsekwencje. Jeśli komuś taki styl życia odpowiada, to dlaczego miałby to zmieniać? W końcu chyba chodzi o to, by być szczęśliwym i spełnionym, a sposoby, żeby to osiągnąć są różne…przecież każdy z nas jest inny.

I właśnie ta „inność” sprawia, że nasze życie jest ciekawsze, bardziej kolorowe i pełne niespodzianek.