Czy nie czujecie w tym wszystkim zwykłej, ludzkiej ironii? Dziś, w dobie gdy człowiek woli oszukać, że nie ma pieniędzy niż pożyczyć je najlepszemu przyjacielowi, w cywilizacji, w której kawałek papieru stał się zarazem środkiem i celem działań ludzi, ktoś ma czelność powiedzieć, że to nie bogactwo, daje spełnienie. O losie!
Wszyscy znają opowieści o skromnych świętych, ascetach i pustelnikach. O ludziach żyjących w zgodzie z naturą i poświęcających się tzw. Sprawą wyższym. Tak na przykład św. Franciszek z Asyżu stał się wzorem szczęśliwego, i na własne życzenie ubogiego człowieka, spełniającego się w niesieniu pomocy bliźnim i uwielbianiu natury, albo postać Buddy – osoba, która dzięki swoim przemyśleniom nie tylko stworzyła religie ale i pokazała inny sposób patrzenia na świat lub były hiszpański mnich - - , który pomimo braku pieniędzy i 83 lat życia własnymi rękoma buduje katedrę na przedmieściach Madrytu z …. Odpadków i rzeczy już nie potrzebnych. Wymienione postacie oprócz szczęścia łączy jednak jeszcze jedna ważna cecha, mianowicie brak rozrywkowego trybu życia. Każdy człowiek jest inny, toteż każdy potrzebuje innego rodzaju „ucieczki” o szarej, rutynowej rzeczywistości. A obecnie, niestety, każda rozrywka wiąże się z aspektem budżetowym. Pomijając kino, czy klub nawet spotkanie s przyjaciółmi wymaga jakiejś inwestycji (czy to w bilet PKP, czy drobne zakupy – gdyż z gołymi rękoma przychodzić nie wypada).
Powyższe, nierozerwalnie łączy się z ludzką potrzebą towarzyskości. Niezwykle przykrym jest moment gdy okazuje się, że nie stać Cię na wyjazd z przyjaciółmi czy nawet wspólny wypad na pizze. W tym wypadku nie chodzi nawet o sam fakt spotkania tylko o zanik więzi. W końcu, jak świat światem, oczywistym jest, że właśnie takie spotkania integrują najbardziej. Niezaspokojona potrzeba towarzyskości prowadzi do frustracji a ta sprawia, ze zaczynamy myśleć o dużym znaczeniu pieniądza.
Pomijając tak rozrywkowe sprawy, przejdźmy do samego zdobywania środków na utrzymanie się czy rozwijanie umiejętności na wszelakich kursach, studiach, w stowarzyszeniach. Gdy w zeszłym roku szukałam pracy byłam bez grosza. Jedyne co posiadałam to bilet miesięczny oraz telefon komórkowy bez środków na koncie. Przeglądając ogłoszenia w Internecie dostałam pewnej fiksacji, bo żeby zacząć pracować trzeba nie mało zainwestować. Oczywiście to zależy też od posiadanego wykształcenia, ale pisze jako studentka i myślę, że moje doświadczenia podziela wiele młodych osób. Jeżeli pracodawca nie wymaga książeczki sanepid ( ok. 100 zł), zaświadczenia o niekaralności ( wypełniona przez Ciebie kartka formatu A4, warta 50 zł), port folio (ok.300 zł) czy prawa jazdy (1500zł) to albo oferuje pracę akwizytora lub hostessy „z dobry podejściem do mężczyzn” albo proponuje wynagrodzenie rzędu 5 zł za godzinę. Podsumowując – trzeba wcześnie zacząć odkładać na „start” w pracy.
Podróże, kursy językowe, nauka, moda, przedszkole, Internet – wszystko wymaga pieniędzy. Żeby zaistnieć – wydać książkę, singiel czy zostać modelką – również, należy liczyć się z kosztami. Czy to znaczy, że pieniądz zaczął rządzić światem w dosłownym tego słowa znaczeniu? Myślę, ze jeszcze nie. Nie dlatego, że nie daje on szczęścia, lecz przez to, że człowiek jest częścią natury, do której pieniądz nie należy. Ludzie mogą stracić wszystko (jak pokazały to tegoroczne powodzie, decydują o tym nie raz minuty) i mimo tego być szczęśliwym, bo przeżył. Technika, rozwijająca się cywilizacja i ciągle rosnący apetyt na bogactwo stały się maszyną napędzającą młyn konsumpcji i kultu pieniądza, i choć faktycznie przyczyniły się do utrudnienia ludziom rozwijania się (obecnie wszystko kosztuje) to nie można ich za to winić. Zawsze są dwie strony medalu. Ważne, żeby człowiek umiał zachować umiar. Marzyć o pieniądzach a je mieć to dwie różne rzeczy jednak nie wiadomo, która z nich jest cenniejsza. O czy będziesz marzył mając wszystko?



Zgłoś błąd w artykule