Za niskie ciśnienie, żeby wziąć się za zaległy projekt, za zimno żeby wyjść, zbyt monotonnie żeby uruchomić swoją spontaniczność, zbyt melancholijnie, żeby spotkać się z przyjaciółmi. Tłumaczeniom i wykrętom nie ma końca. A przecież ten dziewiąty miesiąc w roku jest sprawcą wielu niecodziennych zdarzeń, które nie mają szans zaistnieć w żadnym innym okresie w roku.
Babie lato zawsze intrygowało mnie niesłychanie. Nazwę tę przypisuje się, zbiornikom wodnym, ośrodkom wypoczynkowym, kawiarniom. Natknęłam się na taką podczas spaceru po niewielkim polskim miasteczku i zaprowadzona nieprzezwyciężoną ciekawością przestąpiłam próg lokalu, by przekonać się skąd u licha pomysł, żeby kawiarnie nazwać określeniem pajęczych nici, które właśnie we wrześniu szybują w powietrzu, w celu rzekomego schronienia się przed zimą. Okazało się, że właściciele nie tylko nie kierowali się właściwą etymologią tej nazwy, ale również nie mieli pojęcia że te nitki pajęczej sieci, że babie lato, że jesień … „Babie to babie – lokal dla bab i tyle. Nie ma co wyjaśniać. Wrzesień, jesień – co się pani czepia, lokal otwarty cały rok” – wytłumaczono mi. Wyszłam zaspokajając swą ciekawość, z mocnym postanowieniem, że już nigdy Babiego Lata z jesienią nie będę kojarzyć, bo to przecież nie o to chodzi …
Skoro przy nazwach jesteśmy, sam „wrzesień” też ma wiele interpretacji. W odnalezieniu właściwej na pomoc przyszła mi siostrzenica, która w wieku 9 lat opanowała doskonale tajniki ironii i cynizmu. Podczas zabawy w szkołę, w której ja potulnie byłam nazbyt uzdolnioną uczennicą a ona surową nauczycielką zadała mi pytanie: „ Numer piętnasty! Co to znaczy że wrze-sień?”. Jako kujon z pierwszej ławki grzecznie odpowiedziałam bez chwili namysłu: „ To znaczy, że przyszła jesień, pożółkły liście, kwitną wrzosy i szkoła się zaczyna”. Pamiętam tę chwilę doskonale bo właśnie wtedy dostałam pierwszą „pałę” w historii naszej szkoły. „A czy nie myślisz, moja droga Piętnastko, że jak wrze to znaczy, że ma temperaturę 100 stopni i że chodzi oczywiście o sień, w której jest tak bardzo gorąco?”.
Wrześniowe zagwozdki dostarczają rozrywki, tak bardzo potrzebnej w te długie jesienne wieczory. A co z wrześniowymi porankami? Oznaczają one dla nas tyle co wczesne wstawanie, początek nauki – dla uczniów, poprawki egzaminów dla studentów, czas nowych ramówek w telewizji, zmian strukturalnych i ideowych w pracy. Aby oderwać się od tej monotonności i przyziemności spraw codziennych wrzesień zadbał o rozrywkę. Ha! I to jak pożyteczną. W ogrodnictwie ten dziewiąty miesiąc w roku uważany jest za jeden z najbardziej pracowitych okresów. To ile pracy włożymy w kondycję naszego ogrodu stanowić będzie o jego wyglądzie w przyszłym roku. Pozostaje więc zakasać rękawy i marsz do ogrodu w celu przesadzania, rozmnażania, przekopywania, porządkowania. I od razu przyjemniej człowiekowi się robi na samą myśl o takich uciechach.
Po jakże rozkosznej pracy w ogrodzie czas na odpoczynek. Okazji do relaksu i świętowania we wrześniu również nie brakuje. Począwszy od Dnia Dobrych Wiadomości (8 września), Dnia Kolejarza i Programisty (13 września) przez Dzień Dzikiej Fauny, Flory i Naturalnych Siedlisk (19 września) aż po święta zrzeszające celebrujących na większą skalę – Międzynarodowy Dzień Ochrony Warstwy Ozonowej (16 września). Nie zapominajmy o święcie naszych mężczyzn – 30 września –których uśmiech w tymże dniu na pewno doda kolorów i radości jesiennej aurze. Nadal uważacie, że szaro, ponuro i wrześniowo za oknem?

Zgłoś błąd w artykule